Skip to content Skip to sidebar Skip to footer

Jak buduje się markę suplementacyjną, która staje się społecznością? Moja historia z FortisGO

Ponad półtora roku temu odezwał się do mnie Mariusz – CEO FortisGO.
Już w pierwszej rozmowie złapaliśmy wspólną wizję. Nie chodziło o to, by stworzyć kolejną markę suplementacyjną – takich jest na rynku setki. Ambicją Mariusza było coś więcej: zbudować społeczność, rodzinę FortisGO.

Pierwsze kroki: audyt i diagnoza

Zaczęliśmy od kilku spotkań online, podczas których zbierałem materiał do analizy.

  • prześwietliłem dotychczasowe działania,

  • sprawdziłem narzędzia marketingowe, odcinając te, które były tylko kosztem,

  • a przede wszystkim przyjrzałem się zespołowi.

I właśnie tu wyszedł kluczowy wniosek: brakowało wewnętrznego poczucia marki.
Były produkty, była sprzedaż, ale brakowało tego, co dla mnie jest fundamentem – emocjonalnego związku z tym, co się tworzy i sprzedaje.

Fundament: poznanie produktu od A do Z

Nie wyobrażam sobie prowadzić komunikacji bez znajomości produktu. Dlatego zanim zaczęliśmy działać, przetestowałem całą linię FortisGO.

Dziś używam ich regularnie i z czystym sumieniem polecam znajomym oraz rodzinie. Bo wiem, że działają.
To prosta zasada: jeżeli marketer nie wierzy w produkt, nie ma prawa oczekiwać, że klient uwierzy.

Budowa działu marketingu od zera

Kilka dni później Mariusz zadzwonił i powiedział:
„Damian, zaczynamy. Chcę, żebyś stworzył dział marketingu od podstaw.”

Tak narodził się projekt, który ja nazywam outsourcingiem marketingu w pełnym wymiarze.

Od czego zaczęliśmy?

  • uporządkowaliśmy procesy sprzedażowe,

  • odcięliśmy zbędne narzędzia,

  • zbudowaliśmy nowy zespół marketingowy – i pierwsze zadanie brzmiało: „Poznaj produkty i odpowiedz: czy czujesz tę markę?”

Dla mnie to najważniejszy wyznacznik. Nie da się tworzyć skutecznych kampanii bez świadomości co sprzedajesz, po co to robisz i dla kogo to tworzysz.

Efekty półtora roku pracy

To nie był sprint. To był proces – krok po kroku. Efekty?

  • 📈 wyraźny wzrost sprzedaży,

  • 🌐 większa widoczność online i mocniejsze kampanie digital,

  • 🏬 kilkanaście showroomów FortisGO w największych miastach Polski,

  • 💊 wdrożenie nowych produktów, w tym kolagenu, który szybko stał się bestsellerem,

  • 🔁 retencja klientów na poziomie ok. 45% powracających – wynik wyjątkowy w branży suplementów.

Ale nie chodzi tylko o liczby. Wspólnie z zespołem przepracowaliśmy identyfikację wizualną marki, stworzyliśmy nowe standy i materiały POS, odświeżyliśmy całą komunikację – nadając jej spójność i świeżość.

Marka, która inspiruje

FortisGO to dla mnie nie tylko projekt biznesowy. To doświadczenie, które realnie wpłynęło na mój styl życia.
Ta marka nauczyła mnie regularności, świadomych wyborów i jeszcze mocniej pokazała wartość zdrowego podejścia do suplementacji.

Miałem okazję współpracować z dietetykami FortisGO i ambasadorami marki – od hobbystów biegających 10 km, po profesjonalnych sportowców, piłkarzy, bokserów czy trenerów jogi i pilatesu. Te rozmowy pokazały mi realne potrzeby ludzi i różne perspektywy – a to bezcenne w pracy marketera.

Lekcja na koniec

Dziś, patrząc na te półtora roku, mogę powiedzieć jedno:
marketing działa tylko wtedy, gdy jesteś częścią marki.

Nie jako zewnętrzna agencja, ale jako ktoś, kto zna każdy produkt, każdy proces i każdego człowieka w organizacji. Dopiero wtedy można budować autentyczne kampanie, które mają sens i realny wpływ.

FortisGO to nie tylko suplementy. To społeczność ludzi, którzy chcą żyć zdrowiej – i ja sam jestem jej częścią.